GIC CYNTHIA SYBERJON*PL (SIB gs 24)
ur. dnia  10.05.2012 r.  zmarła 11.07.2015 r.

MATKA: GIC DORIN Z SALEM*PL NEM ns 21
OJCIEC: CH SHAFRAN DIKAYA KRASSA*RU SIB e 24   

Kochana i jedyna taka kotka. Żaden inny kot jej nie zastąpi. Idealna pod względem charakteru i wyglądu.

Moja kochana ciapka, kocur w kotki skórze, zawsze brzuszek na wierzchu, wynoszona, wypieszczona, kochana całym sercem. Nie byłam gotowa na jej śmierć, morze wylanych łez, taka tragiczna śmierć ............................

Podjęłam decyzję o jej kastracji, by szczęśliwie dożyła z nami starości. Zabieg najmniej inwazyjną metodą, najmniej bolesny, laparoskopia. Jednak podczas zabiegu, rurka intubacyjna doprowadziła do pęknięcia u niej tchawicy. Uszkodzenie doprowadziło do pneumotoraxu, pewnego rodzaju odmy płucnej, co dodatkowo skomplikowało jej stan. Operowana, ratowana, reanimowana, w końcu zgodziłam się na jej uśpienie. ……. Odeszła……… moja kochana. Nigdy cię nie zapomnę, nigdy.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

FOXY Z SASKIEJ KĘPY*PL ( NEM fs 09 )

13.02.2004 - 14.05.2012

 

 Foxy była moją pierwszą kotką i naprawdę zasługuje na pełen szacunek. To kot, który coś sobą reprezentował, bardzo grzeczna i niesłychanie mądra, przychodziła wołana po imieniu. Byłam z nią silnie związana emocjonalnie, co nie powinno mieć miejsca, a jednak dużo dla mnie znaczyło i chyba się rozumiałyśmy, aż za bardzo. Przytulała się do brzucha gdy byłam w ciąży i chrumkała dzieciątku, a potem, to ona pierwsza wiedziała i powiadamiała mnie o tym, gdy Roksanka jako niemowlak już nie spała. Spała ze mną pod moim skrzydełkiem, kładąc mordkę na mojej dłoni. Po kastracji stała się bardziej otwarta do ludzi, a szczególnie do mężczyzn. Nie lubiała być wystawiana na wystawie, więc dałam jej słowo, że nigdy więcej i go dotrzymam. Szanowałyśmy się wzajemnie, wiem, że tak nie powinno być, kot to zwierzę, ale dla mnie moje koty, są członkami Rodziny.

Kochana, byłaś ze mną w tych ciężkich dla mnie chwilach, wyjątkowo mądra, 

nigdy cię nie zapomnę, na zawsze pozostaniesz w mym sercu, 

bądź szczęśliwa i nadal dbaj o innych. Dziękuję Ci za wszystko i przepraszam, 

tak bardzo Cię Kocham.

 


 

Panie Boże, nie jestem aniołem 

Dziś niewielu jest takich na świecie, 

może Ci, co na ziemskim padole 

pokochali zwierzęta i dzieci. 

Panie Boże, powiedziałeś "Proście", 

rzekłeś "Proście, a będzie wam dane"...

Wiesz, że wczoraj po Tęczowym Moście 

szedł do Ciebie mój kot ukochany? 

Panie Boże, poznasz go z łatwością , 

Miał sierść jedwabistą, cztery łapki, ogon, 

proszę, o Panie, zawołaj go głośno, 

bo miał w zwyczaju nie słuchać nikogo. 

Panie Boże, nie proszę dla siebie, 

znajdź mu jakąś osobę przyjazną , 

by głodny i smutny nie był i żeby 

przy kimś mógł bezpiecznie zasnąć. 

Panie Boże, a gdy tak się stanie, 

że i mnie zabrać stąd będzie trzeba, 

pozwól, by wyszedł mi na spotkanie, 

kiedy będę wędrować do nieba... 

 

wiersz autorstwa Marty Chociłowskiej-Juszczyk